Scenka była przemiła. Ale wkrótce stwierdziła
ta załoga, tak ufna z początku,
że w zakresie żeglugi przez ocean złowrogi
Brząkacz zna się tylko na dzwonku.

Lewis Carroll, Wyprawa na żmirłacze,
tłum. Robert Stiller



Komu bije Tuba Dei ?

500 lat brząkania


Dokładnie o północy dzwonnicy katedry Św. Janów rozpoczęli swą pracę. Już po drugim lub trzecim nadepnięciu w pomost połączony z zawieszeniem dzwonu, żelazne serce dosięgło spiżowego wieńca. Potężny dźwięk ginął jednak w huku odpalanych rac i petard. W rytm przeszywających niebo błysków, równoległe smugi kolorowego światła przenikały przez żaluzje. Dziki taniec barw omiatał mroczne zazwyczaj wnętrze wieży, a rozkołysany dzwon rzucał na ściany ogromne, zniekształcone cienie. Tuba Dei – Trąba Boża po
raz pięćsetny ogłaszała swojemu Toruniowi nadejście Nowego Roku. Digitus Dei – jedyna wskazówka sąsiadującego piętro wyżej Palca Bożego obwieściła miastu godzinę zero Trzeciego Tysiąclecia.


TAJEMNICE ŚW. JANÓW

    I zegar i dzwon stanowią arcydzieła średniowiecznego rzemiosła artystycznego i świadczą o ówczesnej potędze Torunia, a dziś jego wielowiekowej tradycji. Wokół ich niezwykłej formy i wdzięcznych imion osnuto przez wieki wiele legend, ale nie przeprowadzono rzetelnych studiów historycznych. Zegarowi przypadła bardziej mozolna i nieustanna praca, tak że z oryginału pozostały resztki mechanizmów i pieczołowicie odrestaurowana tarcza. Wielki dzwon jest używany szczególnie oszczędnie i zgodnie z przepisami liturgicznymi. Dzwonienie w okolicznościach świeckich dozwolone jest jedynie za zgodą biskupa. W dzwonach kołysanych szczególnie narażone są te partie wieńca, w które nieustannie uderza serce. Dlatego na początku XX wieku obrócono cały kielich o 90 stopni, dzięki czemu mimo pięciuset lat koncertowania Tuba Dei wciąż stanowi niezwykły i unikalny instrument muzyczny. Ślady czterystuletniego i stuletniego bicia w dwóch prostopadłych do siebie kierunkach widać na wewnętrznej powierzchni płaszcza. Krótszy żywot ma na ogół serce dzwonu i te zabytkowe są zazwyczaj po kilku “transplantacjach”.

    Obchodzone 500-lecie Tuba Dei wiąże się z umieszczoną pod jego koroną datą odlewu, 22 września 1500, chociaż nie wiadomo czy ten termin został dotrzymany. Inskrypcja i zdobienia powstają zwykle w technice odlewu na wosk tracony, który przyklejany jest przez ludwisarza do powierzchni glinianego dzwonu fałszywego. Dalsza technologia wymaga najpierw oblepienia całości gliną i wypalenia w piecu. Uzyskaną w ten sposób formę trzeba najpierw zdjąć w kilku częściach z dzwonu fałszywego, następnie scalić i zakopać. Wlany do formy metal, dla uniknięcia naprężeń powinien wiele dni krzepnąć i stygnąć stosownie do wielkości dzwonu. Tym bardziej niepewna jest data pierwszego dzwonienia. Intencją fundatorów – mieszkańców miasta – było przywitanie jego brzmieniem XVI wieku w noc sylwestrową 1500 roku. Transport dzwonu na wieżę po wielosetmetrowej pochylni i późniejszy montaż kolosa na belkowaniu musiały przysporzyć nie lada trudności.


KONFERENCJA DZWONNIKÓW

    Dzwonnicy od Św. Janów pilnie strzegą swojego dzwonu wraz z jego legendami i tajemnicą. Wielki jubileusz sprawił, że zeszli z cienistej wieży by przygotować sesję popularnonaukową: Toruńskie dzwony – 500 lat Tuba Dei. Odbyła się ona 25 listopada przy wsparciu Instytutu Historii i Archiwistyki UMK, Konserwatora Diecezjalnego i Stowarzyszenia Historyków Sztuki w przepięknej, choć za małej sali Centrum Dialogu Społecznego im. Jana Pawła II.

    Najciekawsze okazało się wygłoszone z pasją wystąpienie samego szefa toruńskich dzwonników, Tomasza Jaworskiego nt. obecnego stanu toruńskich dzwonów. Zupełnie unikatowy charakter miały prezentowane przez niego zdjęcia. Skąpe oświetlenie wewnątrz kościelnych wież czyni z fotografowania dzwonów zajęcie trudne i ciekawe. Autor dotarł nie tylko do wszystkich toruńskich dzwonów w obrębie Starówki ale też fotografował miasto z tej niezwykłej perspektywy, czasem nawet wychodząc wprost na strzeliste gotyckie dachy uzyskując unikatowe zbliżenia elementów gotyckiej architektury i wyposażenia. Zarówno dokumentacyjny jak i estetyczny walor wielu z tych ujęć wart jest wydania dobrze ilustrowanego sprawozdania z konferencji.

    Największą niespodzianką okazała się natomiast wypowiedź wywołanej wprost z widowni ludwisarki, Pani Bogumiły Felczyńskiej, na temat technologii produkcji dzwonów. Jako plastyk po Wydziale Sztuk Pięknych UMK jest ona autorką zdobień dzwonów wykonywanych w jednej z dwóch odlewni przyznających się dziś do 200-letnich tradycji i doświadczenia słynnych ludwisarzy o tym nazwisku. Dowiedzieliśmy się np., że stop z którego się odlewa dzwony składa się z 78% miedzi i 22% cyny, a dodatek ołowiu wprawdzie poprawia tak istotną zwłaszcza podczas odlewu rzeźb i pomników lejność stopu, lecz zupełnie psuje dźwięk dzwonu.

    Największą atrakcją spotkania była możliwość obejrzenia słynnego dzwonu. Na górę prowadzą malownicze, kręte schody – “klatki schodowe” zresztą odbijają się walcowatą strukturą nad ulicą Żeglarską. Ludwisarka i tutaj okazała się najwłaściwszym przewodnikiem. Z zachwytem przyjęła oryginalne, średniowieczne belkowanie: tu można powiesić jeszcze kilka dzwonów! Zauważyła też, że zawieszone po obrocie dzwonu o 90 stopni w 1906 roku serce, bije o kilka centymetrów za nisko, poniżej maksymalnego zgrubienia wieńca. Już na podstawie prezentowanych zdjęć toruńskich dzwonów zwróciła uwagę, że znakomita ich większość, łącznie z Tuba Dei ma nieproporcjonalnie długie serca przystosowane do ręcznego pobudzania instrumentu do drgań, tzw. bajrowania. Perkusista jest wtedy zdolny nie tylko do wydobywania subtelniejszych tonów i akordów minimalizując szmer samego uderzenia, ale też uzyskiwać specjalne efekty poprzez pogoń za biegnącą po obwodzie falą stojącą.


MUZYKA SFER

    Tuba Dei uruchamiany jest przez kołysanie. Uderzenie serca powoduje silny szmer o ciągłym widmie częstości. Dopiero z pewnej odległości, w której większość niskich i wysokich składowych szmeru trafia poza obszar słyszalności i zlewa się ze szmerami pochodzącymi z najbliższego otoczenie, można w pełni podziwiać brzmienie dzwonu: przypominający akord wieloton. Pod wpływem uderzeń serca bryła zaczyna drgać: kołowy przekrój wieńca doznaje prostopadłych eliptycznych odkształceń w przeciwnych fazach tworząc dolną oktawę drgań akustycznych i pierwsze cztery południkowe linie węzłowe (nie podlegające drganiom) na powierzchni dzwonu. Kształt dzwonu przypomina kulę, z tym że dolna półkula ma ujemną krzywiznę i ... wywinięta jest na zewnątrz. Konsekwencją jest powstanie kolejnej, równikowej linii węzłowej. Powstawanie par kolejnych południkowych linii węzłów prowadzi do drgań w tercji i kwincie i co najmniej dwóch górnych oktawach. Asymetria dzwonu powoduje, że ton główny jest wyższy od tonu wynikającego z podziału na ósemki i jest tonem kombinacyjnym powstałym z różnicy częstości wyższych harmonicznych (oktaw). Wysokość tercji decyduje czy dzwon nastrojony jest w akordzie durowym czy molowym.

    Kiedy dzwonnicy nie szarpią dzwonem i poddają się jego naturalnej częstości wahań, warunek występowania uderzenia w stałej fazie odkształcenia akustycznego wymusza obrót południkowych linii węzłów po obwodzie. Prowadzi to do fantazyjnych modulacji natężenia poszczególnych składowych dźwięku. Każde akustyczne drganie okresowe można przedstawić w postaci szeregu drgań harmonicznych, tradycyjnie tworzącego barwę danego instrumentu. W większości jednak wypadków o barwie decyduje często skrajnie niesinusoidalny kształt drgania, podczas gdy w dzwonie faktycznie występują tworzące akord częstości. I tak np. na podstawie analizy samego tylko dźwięku nie byłoby możliwe odtworzenia kształtu skrzypiec, podczas gdy całkowicie realne jest odtworzenie nie tylko wielkości i kształtu dzwonu, ale nawet jego struktury wewnętrznej.

    Przedstawiony powyżej w zarysie opis drgań grającego dzwonu występuje niemal w identycznej formie w przyrodzie w postaci nieradialnych pulsacji i oscylacji gwiazd. Analiza takich drgań pozwoliła na zbadanie struktury wewnętrznej białych karłów i gwiazd neutronowych, a 5-minutowe oscylacje Słońca całkowicie potwierdziły teoretyczny model jego wnętrza. Nie wchodząc w szczegóły, obserwowany niedobór neutrin słonecznych można wtedy zrozumieć tylko jeśli obarczone są one masą spoczynkową. Wszechświat uzupełniony o masę neutrin ma najprawdopodobniej całkowitą energię równą zero i w tej sytuacji już tylko sprawą Pana Boga pozostało stworzenie go z ... niczego. Niebiański głos Tuba Dei nabiera więc jeszcze bardziej boskiego znaczenia, o czym jako astronom nie mogłem nie napisać.


DZWONNICY PRZEŁOMU TYSIĄCLECI

Na pomoście do kołysania dzwonu staje przeważnie 6 dzwonników, choć cała ekipa ze względu na różne inne obowiązki i wypadki losowe liczy w tej chwili osiem osób: Tomasz Jaworski (szef dzwonników, 11 lat dzwonienia), Krzysztof Przegiętka (najstarszy stażem, 15 lat na wieży), Marek Nasieniewski (10 lat dzwonienia), Krzysztof Lange, Igor Kondzielski (10 lat stażu), Bogumił Lapicz, Maria Jaworska - jedyna dzwonniczka (oboje po 8 lat stażu), J. Szmańda (debiutant).

Dzwonnicy pełnią swoje obowiązki honorowo i nie pobierają pensji ani z miasta ani z kurii. Są też ludźmi skromnymi unikającymi rozgłosu. Ich nazwiska podajemy z milenijnych względów historycznych. Poza jedyną kobietą (studentka medycyny) wszyscy są absolwentami UMK, a czworo asystentami na naszej uczelni w Instytucie Geografii (T.J. i J.S.), Katedra Logiki (M.N.) i Instytucie Fizyki (K.P.).


KONCERTY

Datę i godzinę najbliższego koncertu Tuba Dei można zawsze znaleźć na serwerze ... Instytutu Fizyki na stronie internetowej jednego z dzwonników:

http://www.phys.uni.torun.pl/~przeciu/.

Poza specjalnymi okazjami (jak przyjazd papieża, albo ostatnio 5 stycznia koniec obchodów Roku Jubileuszowego) Tuba Dei dzwoni 6 razy do roku: na Nowy Rok, Wielkanoc (na rezurekcje o 6 rano), na procesje Bożego Ciała, 24 czerwca na świętego Jana, 11 listopada na Święto Niepodległości i na pasterkę w Boże Narodzenie.

Najlepszym miejscem na wysłuchanie pełni efektów muzycznych łącznie z niezwykłym współudziałem zjawisk atmosferycznych jest przeciwległy brzeg Wisły na Kępie Bazarowej. Warto skorzystać póki ktoś nie wpadł na pomysł by tam sprzedawać bilety.

Maciej Mikołajewski

Skrócona wersja tekstu

O autorze:

ukazała się w miesięczniku UMK:

Nr 2 (180), luty 2001.

dr Maciej Mikołajewski - adiunkt w Katedrze Astronomii i Astrofizyki Uniwersytetu M. Kopernika w Toruniu, stały współpracownik wydawanego na UMK miesięcznika Głos Uczelni.

 

 

 

 następna  publikacja  =>


poprzednia publikacja
<=

 


Opracowanie i edycja www: K. Przegiętka